surowe ciasto na zakalec
ZAPRASZAM

CURRENT MOON
Blog > Komentarze do wpisu
Bezsenność

Nie, nie cierpię na bezsenność. Tak, mam zamiar zacząć. Moje sny zaczynają przyprawiać mnie o lęki. Zawsze były kolorowe, filmowe, fabularne, czasami straszne. Najczęściej je pamiętam i to tak dobrze, że zdarza mi się przyśnić ciąg dalszy. Zazwyczaj wiem, skąd się biorą. Z moich lęków i frustracji wyniesionych z dzieciństwa (staw przy domu mojej babci, w którym parę razy we śnie się topiłam), z tęsknoty za bliskimi, których już nie ma, z mojej fascynacji związanej z morzem (te bardzo lubię, bo są wakacyjne, ciepłe, fajne i mogę odpocząć. Kiedy się budzę, to tak jakbym wracała z urlopu). Uwielbiam sny o lataniu. Niesamowite. I te z gatunku SF. O UFO. Jeden z nich pamiętam, jakby śnił mi się wczoraj. Ogromny statek kosmiczny nad głową. I myśl, że teraz już wiemy na pewno, że nie jesteśmy sami. Są też wojenne. Te nie wiem skąd się wzięły, ale mają coś, co sprawia, że się nie boję. Zawsze, kiedy śnią mi się jakieś wojenne przeżycia wiem, że śnię. I, że się obudzę ;) Tylko dwa razy śniłam o wojnie, bez tej świadomości. Raz była to strzelanina na cmentarzu, ja kryłam się dość skutecznie za nagrobkami. Obudziłam się, zanim mnie ustrzelili. Drugi sen pamiętam za to ze wszystkimi szczegółami i pamiętam dokładnie grozę, jaką czułam. Pamiętam, jak było mi zimno i jak bardzo się bałam. Siedziałam na metalowym stole, w pasiastej koszuli, w pomieszczeniu o betonowych ścianach z gołą żarówką u sufitu, a mimo to było tak jasno, że światło mnie prawie oślepiało. A w głębi pomieszczenia, nad zlewem, mężczyzna w białym fartuchu mył ręce. Czasami patrzył na mnie. Pamiętam jego twarz, jego oczy. I czające się w nich okrucieństwo. Obudziłam się, zanim skończył mycie. Nigdy, przenigdy nie chciałabym, żeby przyśnił mi się ciąg dalszy.

Jednak ostatnio, przyśnił mi się sen, który sprawił, że po przebudzeniu, zdjęła mnie groza. Wesołe miasteczko. Mnóstwo ludzi, muzyka, balony i wata cukrowa na patykach. A ja się nie bawię, nie śmieję. Ja się chowam, uciekam. Wsiadam do wagonika kolejki, coś jak rollercoaster. Jestem w nim sama. Kolejka rusza, nabiera pędu, a ja już wiem, że teraz nikt mnie nie dogoni, nie złapie. Ogarnia mnie euforia. i nawet nie jestem zdziwiona, że obok mnie siedzi mężczyzna. Jest. Wsiadł po drodze. Uśmiecha się. I mówi:

- Jesteś głodna? Wystarczy sięgnąć. Nie bój się. To łatwe. Wyciągnij rękę i weź co chcesz. Możesz wszystko.

Wyciągam rękę i łapię za kołnierz jakiegoś mężczyznę. Jest lekki jak szmaciana lalka.W jego oczach widzę przerażenie. Nie wiem kim jest i nic mnie to nie obchodzi. Przybliżam usta do jego szyi i wbijam w nią zęby. Czuję dwa uderzenia ciepłej krwi w podniebienie, w czasie równym dwóm uderzeniom jego serca. Właściwie nie czuję smaku, czuję życie. Musujące i wytrawne jak szampan. Przeraża mnie to tak bardzo, że odrzucam go od siebie i wtedy się budzę. I już wiem, że to był sen. Tylko co to miałoby znaczyć? Skąd się wzięło? Nie oglądałam dawno żadnego horroru o wampirach. Ostatni jakieś 10 lat temu. Nie czytałam też nic z takiej tematyki. Skąd w takim razie taki sen? Patrzę na zegar, jest 4.17

I już nie chcę zasnąć. Leżę przykryta po szyję, z szeroko otwartymi oczami. W ustach mam ciągle wrażenie ... życia, musujące i wytrawne. Tyko, że ja nie chcę  tego czuć. Już nigdy. Bezsenność staje się nagle całkiem miłą alternatywą.

poniedziałek, 30 listopada 2009, guardangel_d
Komentarze
2009/12/01 19:25:00
osz kurcze, Aniele, przerażasz mnie.... mam nadzieję, ze nie dobierzesz się do mojej łabędziej (ha ha!) szyi! brr...
Spokojnych snów Aniele:)
-
2009/12/01 20:38:32
Ewa - ja też mam taką nadzieję :)